piątek, 20 lutego 2009
sztuka
Na przeciwko naszej furtki jest teatr. Nigdy tak nie mieszkałam, Wisła była po drodze do domu i wcale tak często nie zaglądałam. W Laboratorium Dramatu moja koleżanka wystawiła swoją pierwszą sztukę i o dyrektorze dużo słyszałam, że wariat, tyran i w ogóle. Koleżanki nie widuję. Teatr za płotem kusił, Martę na nagrania sąsiedzkie ciągnęłam. Doris przed panem TS przestrzegała ostro. No nic ruszylismy na krzesła w 2 rzędzie... No i co? Więcej nie pójdziemy, bo to wciąż to samo: Jezus niedojda, św. Piotr pedał i cwaniak i kopulujący ludzie - ten z tą, ta z tą. A, - i więcej tu nie przyjdę... Niedobrze mi. W gazecie: KRYZYS.Tak, boję się kryzysu wszystkiego i skazania na izolację - tego jednocześnie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
pisz pani hamerowa, bo ja nic nie wiem, pisz pisz bo ja bym sie chciała dowiedziec jak zdrowie (Marta mówi, ze nie za), jak maż-wąż (podobno broda???) a my sie nie zobaczymy bo kiedy, jak nas nigdy w domu nie ma wrrrrrrrrr
Prześlij komentarz