poniedziałek, 30 czerwca 2008
poniedziałek, 23 czerwca 2008
Plącze mi się
duch z radiem, wakacje z pracą, wspólnota z innymi brakami. Powstał supeł. Marzę o podróży długiej i dalekiej, bo mnie ściska i dusi. Ciekawe rzeczy się dzieją, bo tak z tego kocyka pewnie jutro ruszymy na Barską do KRS-u, no i każdy ma sobie wymarzyć jakiś projekt. Intensywnie myślę, jak będziemy wyglądać - logo, strona, plakaty, ulotki, to jeden wątek, drugi: impreza Niedziela Wolnego Ducha z pytaniem czy, gdzie i oczywiście skąd pieniądze, bo jak bez, to szykuje się mnóstwo pracy, choć oczywiście wszystko możliwe. Są jeszcze wątki warsztatowe, miejscowe, przyszłościowe i od tego mi się plącze. Jakoś w kawałkach. Wolna bym była, gdybym się nie bała. No i od 2 tygodni nie palę i bym w kluskę zamienić się nie chciała. A pierwsze zebranie odbyło się 7 maja, jakby co - to wtedy zawiązało się.
czwartek, 12 czerwca 2008
Wolny Duch
no więc o 16 się spotyka Stowarzyszenie, jak się nic nie wydarzy, bo póki co to zadyma jedna za drugą. Trudno się rozmawia z tym i owym. Nic nie wiadomo. Ja to bym chciała zrealizować takie marzenie, żeby pracować i się cieszyć, że "do przodu" i razem, i z Duchem. Czy ja na pewno mam 33 lata?
piątek, 6 czerwca 2008
Punk
Dzień The Clash. Każda decyzja wyzwala, inny ten bunt niż się wydawało. Póki co pracę mam i walczę o swoje. Wszystko jest możliwe. Nie myślałam, że prawdziwa wolność będzie w moim życiu związana z Kościołem... Ale tak jest. no taki to punkowiec - no future był ze mnie, dałam się oszukać jakimś lewakom.
Subskrybuj:
Posty (Atom)