wtorek, 30 września 2008

piątek, 26 września 2008

Bez trzymanki

Jutro ostatecznie oddaję mój projekt dla fundacji. Ciężko przekazać, pożegnać, zrezygnować. Nie wiedziałam, że pod koniec roku będą na mnie czekać takie zmiany. Rok temu o tej porze zaangażowałam się w wydanie kalendarza z historiami narkomanów. Potem doszłam do kresu sił w poszukiwaniu powołania, zaczęłam intensywne kołatanie do drzwi i dostałam dar. Dziś myślę, jak nie zmarnować, jak nie uciec, jak nie szukać swego, jak zaufać "na zawsze!". Jak być dobrą żoną? Czuję się pół-amiszką. Niby moda nigdy mnie interesowała, ale zawsze z zazdrością (Marszałkowska, Chmielna, Nowy Świat), no i teraz tam 3 dni łaziłam. Butów raczej nie będzie, no bo kto w ogóle bierze ślub zimą i nie zaczął szukać butów latem. Wszystko nie tak. Dziś widzę, że 1,5 roku wolontariatu i pracy dla narkomanów, naprawdę był po coś. Aha, zaczęłyśmy współpracę ze stowarzyszeniem pomagającym kobietom w kryzysie. Widać tego mam się trzymać. Faktem jest, że najbardziej to czuję i więzi inne i ludzie bardziej otwarci, przecież w końcu zawsze się coś wybiera. Nie mam pojęcia dokąd zmierza moja historia, ale tak jest lepiej.

piątek, 19 września 2008

Chodzi o...

radio, pracę, projekt, narzeczeństwo, wspólnotę, podziemia sarpu, torty, zasłony, dynię, fryzjera. 5.30 zwlekam się na modlitwę, żeby tak towarzyszyć, myśli z rana chodzą po głowie czasem do samego wieczora. Dzień cały coś się dzieje i nie wiadomo, co jest najważniejsze, czy to budowanie, czy słuchanie, czy obrywanie. A jak by tak wyjść trochę do prawej, to może by się wiedziało, jak tego sensu pilnować i z rusztowania nie spaść (na twarz). Mam ten zapas przyczajonego smutku, co mnie nie puszcza i każe stać i nie dać się ponieść, i się schować.

poniedziałek, 15 września 2008

tak to właśnie wygląda

Tres chic

Do życia potrzeba mi stałego dostępu do Boga, akceptacji MC, ciepłych towarzyszek, co czasem podtrzymają, czasem szturchną albo pójdą Agencji Ochrony Mody drzeć pierze na jednym rondzie.

poniedziałek, 8 września 2008

8 września

No cóż po prostu pada. Nie wiem, czy to dobrze czy źle. Mam takie spostrzeżenie z wczoraj, że jak pozwolę sobie odebrać prawo do obrony, to tracę zdanie na każdy inny temat też. Faktem jest, że obcowanie z ludźmi czasem zwyczajnie boli i jest trudne. A może zwykle chodzi o oczekiwania, które zazwyczaj się nie spełniają. Pół niedzieli w grupie na Dewajtis i to niby nie z własnego wyboru, ale też bez przymusu. W październiku wybieramy się z A. z rowerem w góry - to przyjemne myśli na dziś, bo jednak jesień.