środa, 19 listopada 2008

Plan B.

Bardzo ciekawią mnie losy bohaterów "Pasji Życia 2008". Wczoraj spotkaliśmy Olę - jedna z trudniejszych historii. Zmieniła się przez rok, nadal studiuje, ma swoje plany, płytę dała ciotce, której zawdzięcza życie. Jestem poruszona, bo ma tę rysę w środku, ale walczy i stara się, i trwa. Przypomniało też mi się dwa dni temu, że jeden bohater marzył o domu z ogródkiem (jeździliśmy tam grupami latem) i dużym samochodzie, ma go ponoć na stałe. Wczoraj odwiedziliśmy też adres tamkowy. "Nie poznałem was. No tak, to ta, co planowała duchowe samobójstwo". Wróciłam do grudnia sprzed roku... Jak to jest, że Pan B. kocha i spełnia te obietnice? Brakuje mi tej odległości do samej siebie. Nie wyobrażam sobie, jak to ma być dalej, a tkwię w tym lęku, co go nie planuję.

czwartek, 13 listopada 2008

Fiu bździu na serio

Ze mną jest coś nie tak. Drogie Czytelniczki, na próżno usiłowałam zapewnić samą siebie, że jak człowiek żyję, no ni huhu. Cholera wie, jak inne leciwe panie się zachowują. Ale czy któraś budzi się w nocy z wizją spadających na Mamę choinek przy ul. Długiej 3? Albo, że wchodzę, a tam nikogo niet. Zapomnieli, nie przyszli, pomyśleli, że zbzikowałam. No bo też się nasłuchałam, że to dziwne, że tak szybko, że krótko się znamy i w ogóle co to za pomysły. Najlepszy był DJ: "a Wy to nie za młodzi na ślub jesteście?". Ze 3 razy chciałam startować z zapewnieniami, że nie, nie, w ciąży nie jestem. Aha no i Grzesiek z gitarą: "a, to pajęczyca", no bo MC musi obwieścić, że go omotałam.