wtorek, 27 maja 2008
Stało się
Już wiem, jakiej zmiany wyglądałam i doczekać się nie mogłam - chodzi o mój stosunek do mnie samej. Tak mnie dziś na przystanku oświeciło (Politechnika). M. mówi, że inaczej się ruszam - coś mi się skurczyło i czegoś mam więcej, a i tak wciąż marzę o niezbędnych kilogramach spokoju. Ile dziś mam lat? coś mi się zatrzymało. Wczoraj pierwszy raz odprowadzałam małą dziewczynkę do przedszkola - to chyba tam musiało się wszystko zacząć - te wszystkie lęki, które zamieniają się w za duże kapcie i nie takie chustki... no i pani w fartuchu, tyle że kaszki manny nie wpycha. Popołudniu plac Lele - przetrwają tylko najsilniejsi. Multikutli piaskownica - jak wytłumaczyć Antkowi, że w piłę można grać z każdym - "Ale on wygląda jak Chińczyk!..." Wydaje mi się, że tegoroczne truskawki to czerwona wersja kalafiora.
piątek, 23 maja 2008
Jazdki
Jak już nie mogę wytrzymać, to mam takie myśli, że chowam się pod płaszcz JCh. Ostatnio zdarzyło się też tak, że wyprosiłam moją lewą stopę... Pasję w drobiazgach odkrywam i to jest coś, co mnie teraz najbardziej pociąga i fascynuje. Acha - no i jak pada, i jest szaro z niskim ciśnieniem, to człowiek ma prawo się gorzej czuć.
poniedziałek, 19 maja 2008
Bunt 5-latka
Zaczęło się: weszłam w fazę buntu. Najchętniej zrezygnowałabym ze wszystkich dotychczasowych aktywności. Jestem zeźlona i nic mi nie pasuje, i wszystko drażni. To niestety nie tylko hormony. Znowu czuję się nieprzystosowana i zdziczała. Nie lubię życia w stadzie, w ogóle nigdy nie cierpiałam wszelkich grup zorganizowanych, obce mi zbiorowe żywienie, spanie w pokoju z 4 łóżkami. Jestem w klatce, nie cierpię tej klaustrofobii mentalnej. I tak po 5 latach mam myśli o wyjściu, najgorsze jest to, że nie ma dokąd. O, NMP, pomocy!
piątek, 16 maja 2008
Koniec
Przeczuwam jakiś koniec i początek. Chciałabym ponazywać to wszystko, co przeobraża się we mnie. Rower na Jelonkach, ja cały czas kuśtykam. Dziś wyruszam do Sulejówka, jadę po nowe. Czekam na wolność, póki co uciekłam w ciuszki. Nie opiszę przygód z fotela fryzjerki, bo to głównie w refleksje o starzeniu się idzie. W każdym razie mam już ponoć wąsy. Taka to perspektywa.
środa, 14 maja 2008
Moje
Mój blog to raczej wersja ascetyczna (uboga), ale moja. Takie mam jakieś proste myśli w sobie i pierwszy raz w życiu tak mnie przyszłość nie przeraża. Założyłam taki zeszyt i mam tam zapisywać "za co siebie lubię?", "co mi wyszło?" - dla mnie to rewolucja. Inna strona się otworzyła, tylko czemu tak późno i dlaczego taka powolna jestem, że tak długo nic a nic nie kapowałam i wydawało mi się, że to się nie trzeba tak męczyć i zadręczać. A tu nie - można na przykład wracać spokojnie do domu i nic nie robić. Oddałam się jakoś życiu, które jakieś takie nieuchronne się dla mnie zrobiło. Ah ten Pan Bóg! I przez ostatnich 7 lat to poznałam ludzi, których naprawdę lubię i cenię i się cieszę, że przestałam myśleć, że "człowiek i tak i tak zawsze jest sam" - właśnie, że nie jest!
poniedziałek, 12 maja 2008
Nowy
tydzień. Boję się, że przeoczę coś naprawdę istotnego, że zgubię treść. Jestem. Idę naprawdę. Uczę się odpoczywać - to taka praca nad sobą. Jestem inna niż do tej pory, cokolwiek to dla mnie samej znaczy. Dostałam odwagę i radość.
czwartek, 8 maja 2008
Leń
Taki mi się zrobiło, że jakieś kompetencje zgubiłam i jakoś inaczej bym teraz chciała. Mam dużo mniej pracy i w sumie to chyba dobrze mi z tym. Mam takie postanowienie wielkanocne - będę dbała o siebie, a może to już próżność i lenistwo? Zmieniam się. Szłam dziś do pracy Marszałkowską kawałek i czułam się jak zagraniczny turysta - bo dawno nie szłam, bo to moje miasto wciąż się zmienia. O rety, czas zmian, a ja tak jakoś w tyle się boję zostać, że nie dam rady, że to niby jakieś zawody... Marzę o podróży, oglądam dziś slajdy gruzińskie - taki to ze mnie globtroter uciekinier.
środa, 7 maja 2008
Pycha
z lękiem się chyba miesza. Dziś odbyło się pierwsze spotkanie projektu bez nazwy. Szukamy z M. miejsca i pieniędzy. No i najważniejsze w nim będzie to, żeby być sobą. Wiadomo, że to banał, ale jakoś wciąż nie wiadomo, jak to jest. Jak odkryć to właściwe miejsce w sobie i w końcu poczuć Życie. Boję się, bo tak zaczynamy i pierwsze kroki, i grunt niepewny, i może to trochę motyka itd., ale chce mi się bardzo pójść dalej. Miejsce spotkań dla kobiet, dla nas - bo wiąż szukamy i tych pragnień nie sposób zaspokoić. Taki to dzień. Zmieniam się to pewne i nie panuję nad czcionką i też się cieszę, że nie muszę kontrolować i być na medal.
wtorek, 6 maja 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)