poniedziałek, 23 czerwca 2008
Plącze mi się
duch z radiem, wakacje z pracą, wspólnota z innymi brakami. Powstał supeł. Marzę o podróży długiej i dalekiej, bo mnie ściska i dusi. Ciekawe rzeczy się dzieją, bo tak z tego kocyka pewnie jutro ruszymy na Barską do KRS-u, no i każdy ma sobie wymarzyć jakiś projekt. Intensywnie myślę, jak będziemy wyglądać - logo, strona, plakaty, ulotki, to jeden wątek, drugi: impreza Niedziela Wolnego Ducha z pytaniem czy, gdzie i oczywiście skąd pieniądze, bo jak bez, to szykuje się mnóstwo pracy, choć oczywiście wszystko możliwe. Są jeszcze wątki warsztatowe, miejscowe, przyszłościowe i od tego mi się plącze. Jakoś w kawałkach. Wolna bym była, gdybym się nie bała. No i od 2 tygodni nie palę i bym w kluskę zamienić się nie chciała. A pierwsze zebranie odbyło się 7 maja, jakby co - to wtedy zawiązało się.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz