czwartek, 24 lipca 2008
Z grzechu pod rynnę
Od wczoraj usiłuję dociec, jak przemienić deszczółkę w święconkę, oczywiście domowymi sposobami. Nie wychodzi. W każdym razie rzeczywistość okazała się zupełnie inna niż do tej pory ją widziałam. Nie dość, że w zakręt wpadłam, to jeszcze Niebo przestało być niebieskie. Nie rozwinę wątków, bo się zablokowało. Plan na dziś: nie dopuścić do chaosu w domu, zrobić pranie, pojechać z teczką do XIII wydziału gospodarczego, nie pomylić kierunków ztm-em, poczekać i nie kombinować. Wczoraj się okazało, że to niedobrze, że imion na A tu nie wymieniam, ale tak przed wyjazdem na Alaskę? Nie, to bez sensu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
4 komentarze:
na jaką znowu Alaskę, nie denerwować koleżanek, mówić na jaką Alaskę...
A jak Emsi na Alaskę zawsze marzył, a ja ponoć mam jakiegoś Eskimosa w podobnej strefie, to też chyba pojadę, co nie?
e, no to jak tak, to tak:)))))
No i pocztówki z fokami będę przysyłać tym, co Ducha uwalniać lubią. Ciekawe, kiedy KRS się odezwie, bo by już coś ruszyć można, żeby energii nie stracić.
Prześlij komentarz