poniedziałek, 19 maja 2008

Bunt 5-latka

Zaczęło się: weszłam w fazę buntu. Najchętniej zrezygnowałabym ze wszystkich dotychczasowych aktywności. Jestem zeźlona i nic mi nie pasuje, i wszystko drażni. To niestety nie tylko hormony. Znowu czuję się nieprzystosowana i zdziczała. Nie lubię życia w stadzie, w ogóle nigdy nie cierpiałam wszelkich grup zorganizowanych, obce mi zbiorowe żywienie, spanie w pokoju z 4 łóżkami. Jestem w klatce, nie cierpię tej klaustrofobii mentalnej. I tak po 5 latach mam myśli o wyjściu, najgorsze jest to, że nie ma dokąd. O, NMP, pomocy!

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

No ale to już się skończyło, wróciłaś do domu, gdzie raptem kot...:) I nie przejmuj się, wszyscy tacy najeżeni dzisiaj, bo: a) poniedziałek, b) październik.

Komi pisze...

Ty moja dziczko, taki Twój urok i już :*